Ponta de São Lourenço, czyli Półwysep Świętego Wawrzyńca (jak ktoś wpadł na takie tłumaczenie tego imiona to nie wiem…), to prawdopodobnie pierwsze miejsce na Maderze, które zobaczycie już z pokładu samolotu. Jest to pięknie położony, wschodni kraniec wyspy, który codziennie przyciąga swoimi cudownymi widokami setki turystów.
W tym wpisie znajdziecie wszystkie praktyczne informacje, które przydadzą Wam się w planowaniu wyprawy na ten szlak oraz rady, kiedy najlepiej go odwiedzić, aby uniknąć tłumów 😉
PR 8 – Vereda da Ponta de São Lourenço
Trasa PR 8, czyli szlak prowadzący przez Ponta São Lourenço to jeden z obowiązkowych punktów do zobaczenia podczas pobytu na Maderze. Podczas trekkingu, nie tylko będziecie mieli okazję podziwiać kolorowe klify samego półwyspu oraz wschodnią i południową część wyspy, ale również poczujecie się jak w zupełnie innym miejscu 😉



Ze względu na mocne nasłonecznienie i dość silny wiatr, które często występują w tym miejscu, krajobraz jest dużo bardziej surowy, niż w innych częściach Madery. No chyba, że przyjedziecie tu między grudniem, a wczesną wiosną. Dzięki niższym temperaturom i bardziej obfitym opadom, cały półwysep odżywa wtedy na zielono 🙂
Poniżej znajdziecie zdjęcia tego samego odcinka szlaku, które zostały wykonane z odstępie 2 miesięcy. Podczas moich jesiennych trekkingów cały półwysep był wysuszony, a jak trafiłam tam w grudniu, przeżyłam niemały szok. Było tak pięknie i zielono 🙂


Ale obie wersje São Lourenço mają swój urok, więc warto przyjechać tam niezależnie od tego, kiedy planujecie swój maderski urlop.
Szlak prowadzi do punktu widokowego Miradouro Ponta do Furado, który znajduje się na przewyższeniu, na samym końcu półwyspu. Aby tam dotrzeć czeka Was ok. 3,5km trekkingu, podczas którego będziecie musieli pokonać kilka mniejszych i większych górek. Szlak jest bardzo dobrze utrzymany, a przewyższenia są na tyle małe, że nie powinien on sprawić Wam większego problemu. Wyzwanie może stanowić jedynie ostatnie podejście, już na sam punkt widokowy. Jest ono dość strome przez przy schodzeniu łatwo było o osunięcie się nogi.
Również po drodze znajdziecie wiele innych punktów widokowych, gdzie będziecie mogli podziwiać tęczowe klify półwyspu i otaczających go wysepek oraz krystalicznie czyste wody Oceanu Atlantyckiego 🙂



Casa do Sardinha – oaza pośrodku niczego
Jeżeli po wdrapaniu się na ostatni punkt widokowy, tak jak ja, potrzebujecie chwili odpoczynku, to idealnie się składa. Nieduża knajpka Casa do Sardinha znajduje się tuż przed wejściem na Miradouro Ponta do Furado. To też ona wyznacza koniec oficjalnego szlaku PR8. Znajdziecie tam smaczne jedzenie i napoje w dobrych cenach oraz płatne toalety. Warto jednak pamiętać, że knajpa otwiera się dopiero o 10, więc jeżeli planujecie trekking o wschodzie słońca, zabierzcie własny prowiant.



Dodatkowe atrakcje
Jako, że nie samym trekkingiem człowiek żyje, na Ponta de São Lourenço możecie również plażować lub wybrać się na przejażdżkę łódką.
W przypadku opcji numer jeden macie do wyboru bardziej oficjalną Praia do Sardinha, którą znajdziecie blisko baru lub wymagającą większych poświęceń i zejścia z klifu São Lourenço Beach. Aby na nią dotrzeć musicie odbić kawałek z głównej trasy.
A jeżeli lubicie wiatr we włosach i chcecie zaoszczędzić sobie przejścia 3km trasy powrotnej na parking, możecie zdecydować się na przejażdżkę łódką. Zabierze Was ona z portu przy Praia do Sardinha i zostawi przy hotelu Quinta do Lorde Marina Resort. W zależności od wybranej opcji, po drodze będziecie mogli zobaczyć również jaskinię gołębi oraz latarnię na wysepce Farol.
Nie jest to jednak tania przyjemność. Bilet będzie Was kosztować ok. 25€ w przypadku 45 minutowego rejsu wokół latarni lub ok. 15€ jeżeli wybierzecie opcje z samą jaskinią. Jednak zawsze warto zapytać, czy akurat nie ma jakiś promocji. Punkt sprzedaży biletów znajdziecie w knajpie Casa do Sardinha.


Informacje praktyczne
Wiecie już czego mniej więcej spodziewać się podczas trekkingu, to porozmawiajmy o konkretach, czyli jak najlepiej zorganizować taką wycieczkę 😉
Bilet wstępu
Od 1 kwietnia 2023 roku, wejście na szlak na São Lourenço jest płatny dla wszystkich turystów powyżej 12 roku życia. Jest to symboliczna opłata w wysokości 1€. Możecie ją uiścić na miejscu, skanując kod QR i płacąc online, co podobno bywa problematyczne, ze względu na kapryśny zasięg.
Więc jeżeli wolicie ruszyć na szlak ze spokojną głową, możecie zapłacić z wyprzedzeniem. Zrobicie to za pośrednictwem strony Simplifica, wybierając liczbę biletów i dzień, w którym planujecie wejść na szlak.
Trasa
Szlak na São Lourenço jest prosty i nie mam możliwości zgubienia się po drodze 😉
Aby znaleźć jego punkt startowy na Mapach Google wpiszcie PR8 Vereda da Ponta de São Lourenço. Zaczyna się on zaraz za małym rondem, gdzie kończy się asfalt 😉
Poza małą pętlą na samej końcówce, jest to szlak w jedną stronę. Co oznacza, że będziecie iść i wracać tą samą drogą.
Trasa ma ok. 3,5 km w jedną stronę, liczone od startu szlaku, aż na ostatni punkt widokowy Miradouro Ponta do Furado lub 3km jeżeli planujecie dotrzeć tylko do baru Casa do Sardinha.
Po drodze czeka Was kilka mniejszych i większych przewyższeń, ale nie powiedziałabym, że jest to super męczący szlak. Podczas swojej wędrówki niejednokrotnie widziałam rodziców z małymi dziećmi na plecach, więc nawet niedzielni spacerowicze powinni dać radę 😉
Jak najlepiej dotrzeć na szlak
Oczywiście możecie tu przyjechać autem, a przy rozpoczęciu szlaku znajdziecie bezpłatny parking.
Jednak jeżeli mieszkacie w przybrzeżnych miejscowościach na linii Funchal – Caniçal, na półwysep możecie również dotrzeć autobusem 113 firmy SAM, który kursuje na trasie Funchal – Baía D’Abra. Sprawdzając godzinę odjazdu upewnijcie się tylko, że autobus jedzie aż do Baía D’Abra, gdzie rozpoczyna się szlak, bo niektóre z nich kursują tylko do Caniçal.
Busem dotrzecie wygodnie aż pod sam początek szlaku PR8 i z tam też znajdziecie autobus powrotny – w razie czego szukajcie dużego miejsca parkingowego oznaczonego napisem SAM.
Cena biletu zależy od tego, gdzie wsiadacie i wynosi 1,30 – 3,35€. Bilet kupujecie bezpośrednio u kierowcy lub dodatkowego kontrolera po wejściu do autobusu. Pamiętajcie o zabraniu gotówki, bo to jedyna opcja płatności.
Pełny rozkład autobusu 113 znajdziecie na tej stronie.
A więcej o tym, jak najlepiej poruszać się po wyspie przeczytacie w tym wpisie 🙂
Kiedy zacząć trekking?
Im wcześniej tym lepiej 😉 Szczególnie jeżeli chcecie uniknąć tłumów, ewentualnych zatorów na szlaku i problemów z parkowaniem.
Jeżeli podróżujecie autem, zdecydowanie warto przyjechać tu na wschód słońca, który możecie podziwiać z początku szlaku lub z punktu widokowego Miradouro da Ponta do Rosto



Przyjazd autem z samego rana da Wam również znaczącą przewagę w zdobyciu miejsca parkingowego blisko startu szlaku – im później tam dotrzecie, tym dalej przyjdzie Wam zaparkować (no chyba, że jesteście dziećmi szczęścia i akurat ktoś wyjedzie :P)
Ten problem odpada Wam, jeżeli wybierzecie autobus, bo ma specjalne zarezerwowane miejsce tuż przy samym wejściu na szlak 😉 A pierwszy autobus do Baía D’Abra wyjeżdża z Funchal o 7:30 i dociera do São Lourenço ok. 8:45. Zazwyczaj trochę zbyt późno jak na wschód słońca, ale nadal dość dobrze, żeby uniknąć tłumów 🙂
Jak przygotować się do trekkingu i co ze sobą zabrać?
Najważniejszą rzeczą na prawie każdym maderskim szlaku są wygodne, nieślizgające się buty trekkingowe. Tu również mogą się przydać, ale nie są niezbędne. O ile pogoda dopisuje i szlak jest suchy wystarczą również zwykłe adidasy. Ale klapeczki i sandały raczej zostawiłabym na plażę, bo niektóre fragmenty szlaku mogą być dość nierówne 😉
A jeżeli wybieracie się tu na wschód słońca, możecie zabierać również bluzę, bo póki słońce nie zacznie na dobre grzać może być Wam chłodno. Tym bardziej, że jest to dość wietrzne miejsce, a jak wiadomo, najgorszy jest wiatr 😀
Oprócz tego warto zabrać ze sobą wodę. Szczególnie jeżeli zaczynacie trekking o wschodzie słońca, bo bar znajdujący się na końcu szlaku otwierany jest dopiero po 10 rano.
Nie zapomnijcie również o kremie z filtrem, bo słońce bywa tam bezlitosne, a przez często występujący tam wiatr zupełnie maskuje te mordercze zapędy. A jak wiadomo opalenizna nabyta podczas trekkingu NIGDY nie jest piękna i równa – mam na to dowód zdjęciowy, bo podczas mojego pierwszego trekkingu tam zupełnie nie spodziewałam się takiej pogody. Natomiast ze względu na to, że ostatnia część szlaku jest praktycznie całkowita odsłonięta, jesteście jak na patelni 😉
Mam nadzieję, że to miejsce będzie dla Was równie piękne jak dla mnie. Powodzenia i udanego trekkingu 🙂

– O MNIE –

Hej! Jestem Weronika i serdecznie witam Cię w moim miejscu w Internecie.
Moja miłość do podróżowania nie zaczęła się od dramatycznego rzucenia papierami w pracy, a raczej kiełkowała przez całe życie. Większość wyjazdów organizuję samodzielnie, a podczas podróży staram się jak najlepiej poznać kulturę odwiedzanego kraju i uchwycić jak najwięcej w obiektywie aparatu.
Na tym blogu będę dzielić się z Tobą moimi podróżami, poradami i inspiracjami podróżniczymi oraz fotograficznymi.



